|
|
osilyolsie kurzawy i turkoty wozowb i porykiwania krowb ktore wchodzily do stawu po kolanabolpily wolno i podnosily ciezkie lbyb az cienkie strugi wodyb niby bicze opalib opadaly im z szerokicholgebul.olGdziesb od drugiego konca stawub slychama bylo trzask kijanek bab pioracych i gluchybolmonotonny lopot cepow w jakiejs stodole.olc Antekb urab no pienkowb bo sama nie poradzecprosila niesmialo i z obawab bo nic to nieolbylo u niego sklama abo i zbima z leda powodu.olNie odrzekl nawetb jakby nie slyszalb ze ona nie smiala powtorzyma i juz sama poszlaoludziabywama trzaski z pni c i milczal zlyb zmeczony calodzienna praca srodzeb i patrzyl teraz naolstawb na druga stroneb w duzy domb swiecacy bialymi scianami i szybami okienb bo zachod bilolw niego. Peki czerwonych georginii wychylaly sie zza kamiennego plotu i palily jaskrawo naoltle scianb a przed chalupab w sadzieb to mi |